
Tak jak już zaznaczyliśmy, Millers Oils HRSMP to cykl dla wszystkich zawodników – startują w nim zarówno zawodnicy, których śmiało można określić stałymi bywalcami i, którzy od lat współtworzą historię tego cyklu, jak i nowe twarze. Kolejnym debiutantem na trasach ubiegłorocznych rund był Jan Sikorski – młody, zdolny i ambitny kierowca, który dołączył do stawki wraz ze swoim Citroënem Saxo VTS.
Załoga Jan Sikorski / Marek Kaczmarek wystartowała wspólnie w pięciu rundach, a bilans debiutanckiego sezonu był wręcz wspaniały – zdobyty tytuł mistrzowski w klasie C2 oraz tytuł II Wicemistrzów Polski w historycznej klasyfikacji generalnej. Jednorazowo w Puławach Marka zastąpił Mariusz Kupiec, dla którego był to pierwszy z dwóch startów w cyklu Millers Oils HRSMP w ubiegłym roku. Duże brawa dla Jana, ponieważ po występach w cyklach na poziomie amatorskim od razu przeskoczył na rajdy rangi Mistrzostw Polski, na bardzo wymagające odcinki o długościach sięgających nawet 15 czy 25 kilometrów oraz na zróżnicowane trasy o wysokiej skali trudności, które były dla niego zupełną nowością. W takich, całkowicie nowych warunkach, niełatwo jest szybko i sprawnie się odnaleźć, a statystyka pięciu z sześciu ukończonych rajdów jasno pokazuje, że Janek sprostał temu dużemu wyzwaniu.
Pilotem Jana był Marek Kaczmarek, który jest jednym z najbardziej doświadczonych pilotów, a na to doświadczenie i wiedzę składa się ponad 40 lat spędzonych na odcinkach specjalnych. Zaczynał w latach 70. na prawym fotelu takich klasyków rodzimej produkcji, jak Polski Fiat 125p 1500 czy FSO Syrena 104. Ubiegłoroczny sezon był dla Marka powrotem na trasy cyklu HRSMP po rocznej przerwie. Ostatnim startem w tym cyklu przed tą przerwą był 3. Rajd Małopolski w 2023 roku, w którym startował z Markiem Demelem w Hondzie Civic VTi EG6. Nie można zapomnieć również o wcześniejszych sezonach Marka Kaczmarka w historycznym czempionacie. Już w 2016 roku, gdy cykl odbywał się pod nazwą i rangą Historycznego Pucharu Polski, był pilotem Marka Matei w Wartburgu 353 WR. W 2017 roku, zanim na dłuższy okres utworzył załogę z Andrzejem Wodzińskim, startował w pojedynczych rajdach zaliczanych do cyklu HRSMP także z Bartoszem Kowalskim (Opel Astra GSi 16V) oraz Wojciechem Bazarnikiem (Toyota Celica Turbo 4WD ST185). Następnie, od połowy sezonu 2017, aż do 2022 roku, załoga Wodziński / Kaczmarek wystartowała wspólnie w łącznie 24 rajdach znajdujących się wówczas w kalendarzu cyklu HRSMP. Odcinki przemierzali różnymi kultowymi wozami, między innymi Lancią Fulvia Coupé 1300 S, Alfą Romeo 1750 GTAm, Alfą Romeo 2000 GT Veloce czy Datsunem 240Z. Jak widać, sympatią obdarzyli przede wszystkim włoskie i japońskie dawne konstrukcje rajdowe z końcówki lat 60. i początków lat 70.
Świetnie jest widzieć, że w cyklu Millers Oils HRSMP funkcjonują takie załogi, w których łączy się młodość z doświadczeniem. Z pewnością jest to interesująca wymiana spojrzeń i perspektyw na rajdy pomiędzy nowym zawodnikiem, a zawodnikiem z ogromnym doświadczeniem. Cieszymy się, że nowi zawodnicy wybierają nasz cykl jako właściwe miejsce do startów i znajdują w nim możliwość rozwoju poprzez udział w zróżnicowanych rajdach. Równie cieszy fakt, że zawodnicy z wieloletnim stażem na odcinkach specjalnych uczestniczą w pielęgnowaniu rajdowej historii oraz wnoszą swoje własne rajdowe doświadczenia do tego wyjątkowego miejsca, w którym historia tego sportu jest najważniejsza.
Jan Sikorski – Rally Driver: ,,Dla mnie był to przede wszystkim sezon nauki. Mój pierwszy w profesjonalnych rajdach. Z tego powodu najważniejszym celem było przejechanie jak największej liczby kilometrów i zebranie jak najwięcej doświadczenia. Przed sezonem dostałem bardzo cenną i ważną radę (jedną z wielu takich) od Maćka Matysiaka, z którym przejeździłem wiele treningów. Powiedział, żebym jechał swoje, skupił się na opisie i obieraniu poprawnej linii, a tempem i wynikami się nie przejmował, bo przyjdą same w odpowiednim czasie, jeśli wykonam dobrą robotę. Starałem się trzymać tych wytycznych, zwłaszcza, że wiedziałem, że gdybym rozbił poważniej auto, nie mielibyśmy budżetu, aby je odbudować. Było blisko już podczas pierwszej rundy w Świdnicy, musiałem się ratować hamulcem ręcznym, gdy na spadaniu do nawrotu nagle i bez ostrzeżenia skończyły się hamulce. Niestety następnego dnia musieliśmy się wycofać z powodu awarii zawieszenia. Rajd Nadwiślański przebiegł zdecydowanie spokojniej, dzięki czemu odrobiliśmy sporo punktów do rywali w klasie. Podczas Rajdu Małopolski naszym głównym konkurentom zdarzył się błąd, który skutkował rozbiciem się przez nich i utratą dużych punktów – wtedy po raz pierwszy poczuliśmy, że sytuacja w mistrzostwach zaczyna odwracać się na naszą korzyść. Również i my nie ustrzegliśmy się błędów w czasie tego startu – na ostatnim odcinku zsunęliśmy się do rowu. Na szczęście w pobliżu stali kibice, którzy pomogli nam się z niego wydostać, i osiągnęliśmy metę. W Rzeszowie musieliśmy skorzystać z systemu Super Rally po awarii skrzyni biegów. Następny w kolejce był Rajd Śląska, na którym jechało mi się dobrze już od pierwszego OS-u. Bardzo podobały mi się wymagające i nierówne trasy tego rajdu. W niedzielę przypieczętowaliśmy tytuł Mistrzów Polski w klasie C2, a dzięki punktom zdobytym w klasyfikacji generalnej, okazało się, że możemy walczyć o 3. miejsce na koniec sezonu. Przed ostatnim rajdem, aż trzy załogi miały po 72 punkty. Do piątego odcinka Rajdu Nyskiego zajmowaliśmy pozycję, która O JEDEN PUNKT dawała nam tytuł II-Wicemistrzów Polski w klasyfikacji generalnej, niestety wtedy rywalizację przerwał tragiczny wypadek Artura Sękowskiego i Maćka Krzysika. W takich okolicznościach nie dało się cieszyć z osiągniętego sukcesu, którego na początku roku się nie spodziewaliśmy. Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego wyniku. Nie zamierzamy zwalniać i tym momencie staramy się zorganizować finansowanie na kolejny sezon.”
Marek Kaczmarek: ,,U mnie zaczęło się od szukania kierowcy, bo po roku przerwy czegoś mi brakowało i koniecznie chciałem wrócić na prawy fotel. Rzuciłem hasło na fejsa, w sumie bez żadnej odpowiedzi. W końcu pojawił się Janek. Jakieś tam wymiany korespondencji i pierwsze spotkanie na Torze Modlin. Okazało się, że świetnie znamy się z serwisantem, czyli zaczyna się dobrze. Po paru kółkach na torze
umówiliśmy się na start w pierwszej rundzie Tarmaca, dwa tygodnie przed Rajdem Świdnickim, żeby
ewentualnie zgrać się i zobaczyć co kto potrafi. Pierwszy rajd jako załoga można powiedzieć był takim sprawdzianem, dla nas i całego zespołu. Musiałem poznać opis, a potem wykorzystanie go w walce o cenne sekundy. Na zapoznaniu po pierwszym przejeździe kierowca rządzi i mnie nic do tego, on tak widzi trasę i moim obowiązkiem jest przekazać mu te informacje w odpowiednim momencie. Przy sprawdzeniu opisu jeżeli cokolwiek mi się nie zgadzało trzeba było to od razu weryfikować, bo potem nie ma czasu. W sumie rajd poszedł całkiem nieźle (było pudło). Kolejnym startem była 1 runda Millers Oils HRSMP Rajd Świdnicki rozgrywany w rejonach poprzedniej rundy Tarmaca. No i wiadomo cała procedura. Odbiór dokumentów, BK, zapoznanie z trasą, harmonogramy czasowe no i kwestie logistyczne (tutaj szacun dla serwisu za świetne noclegi i gastronomię). Rajd Świdnicki zaczął się można powiedzieć super. Dobre czasy na odcinkach. Jak dla mnie pełna profeska młodego wyszła na znanym oesie Sokolec gdzie po 11km skończyły się hamulce (nic nowego na tym oesie). Przed nawrotem zacząłem dociągać pasy, ale tu „młody” mi zaimponował po raz pierwszy przy drugim naszym starcie. Ręczny, obrót samochodu przez co wytraciliśmy prędkość i jazda dalej. Niestety
pokonała nas awaria zawieszenia i musieliśmy zakończyć nasz udział w 1 rundzie Millers Oils HRSMP. Nie mieliśmy niestety zapasu. Teoretycznie mogliśmy jechać dalej, ale wiązało się to z poważnym uszkodzeniem auta, a może i nas. Niestety ten rajd bez żadnych punktów. No cóż to je rally. Kolejną imprezą był Rajd Nadwiślański. Tutaj niestety ze względu na przesunięcie terminu (wybory), nie mogłem wystartować, bo nie było mnie w kraju. Potem chwilę miałem lekkiego stresa czy jeździmy dalej, czy zmiana na prawym fotelu? Na szczęście wszystko poukładało się dobrze i wystartowaliśmy w kolejnej rundzie Rajdzie Małopolskim. W połowie rajdu nasza konkurencja odpadła i priorytetem było dotarcie do mety w celu zdobycia jakiś punktów. Wszystko szło dobrze, aż do ostatniego odcinka. Po prostu pech, a raczej peszek. Około 5km przed metą zsunęliśmy się do dosyć głębokiego rowu. Ale dzięki ogromnemu zaangażowaniu kibiców powróciliśmy na trasę i dojechaliśmy do mety nawet stając na podium. Kolejnym startem był Rajd Rzeszowski. Wydaje mi się, że coraz lepiej dogadywaliśmy się z Jankiem. Wprowadziliśmy sporo zmian w opisie i w sposobie zapoznania z trasą. W kolejnych rundach wydaje mi się, że były to dobre zmiany. Ten rajd zaczął się całkiem nieźle, ale jak to bywa złośliwość przedmiotów martwych awaria uniemożliwiła nam ukończenie pierwszego etapu rajdu. Dzięki systemowi super rally pojechaliśmy następnego dnia dalej kończąc rajd na pierwszym miejscu w klasie i zdobywając jakieś tam kolejne punkty w klasyfikacji sezonu. Okazało się, że oprócz mistrzostwa w klasie, możemy walczyć o klasyfikację generalną. Ze względu na budżet był problem, dowozimy tylko mistrza w klasie czy walczymy o generalkę. Wybór mógł być tylko jeden. Albo grubo albo wcale. l pojechaliśmy na Rajd Śląska. Rajd ze strony sportowej okazał się bardzo fajny, a oesy bardzo wymagające. Wydaje mi się, że coraz lepiej dogadywaliśmy się z Jankiem i było coraz lepiej i prościej. W klasie przybyło parę aut, ale tutaj byliśmy już bardzo blisko tytułu. Zaczęła nas interesować głównie generalka. Zdobyliśmy jakieś tam punkty i okazało się, że trzy załogi mają szansę na drugiego Wicemistrza Polski. No to walczymy do końca. Pozostał Rajd Nyski, który miał o wszystkim zadecydować. No cóż idziemy na całość. Na Rajdzie Nyskim odpadł jeden z konkurentów, nie zgłaszając się do niego. Zostały dwie załogi walczące o najniższy stopień podium. Jak ten rajd się skończył wszyscy wiedzą… Wygraliśmy 1 punktem stając na najniższym stopniu podium w klasyfikacji generalnej Millers Oils HRSMP. Podsumowując. Na początku sezonu nigdy bym nie przypuszczał, że w pierwszym sezonie startów Janka zakończymy rok na tak wysokiej pozycji.”


