Renault Clio Maxi – kultowy KitCar lat 90-tych.
2026-02-03 07:42:18
Renault Clio Maxi - kultowy KitCar lat 90-tych.

Niedawno pisaliśmy, że każdy samochód startujący w cyklu Millers Oils HRSMP na swój sposób był istotnym elementem całej rajdowej historii w czasach swojej świetności. Obecnie, dzięki zawodnikom, którzy darzą rajdową historię szacunkiem i sympatią, możemy ponownie oglądać na odcinkach specjalnych wspaniałe repliki lub samochody zgodne z oryginalną homologacją. Dziś, widząc szeroki przekrój rajdowych historyków w stawce Millers Oils HRSMP, w naszych myślach pojawiają się „obrazki” z dawnych lat. Warto wrócić do historii sprzed dekad i jeszcze bardziej przypomnieć sobie czasy, gdy te wyjątkowe samochody brylowały na rajdowych trasach. Zatem spójrzmy na dawną historię konstrukcji, które znacie z cyklu Millers Oils HRSMP, z perspektywy różnych wspomnień.

Podczas ubiegłorocznych pięciu z sześciu rund Millers Oils HRSMP na odcinkach specjalnych zaprezentowała się załoga Bartosz Kołdej Rally & Race / Kacper Pietrusiński w swojej replice Renault Clio Maxi. Specjalnie na potrzeby tego materiału wspomnienia o tym samochodzie z okresu jego świetności przypomniał Jan Kościuszko.

Jan Naczelnik Kościuszko o wspomnieniach związanych z Renault Clio Maxi i nie tylko: ,,Przyjaźń z Renault zaczęła się od startów Wiliamsem. Ten samochód był fajny. Tylko z tym, że jego skrzynia biegów nie miała prawa egzystencji w tak mocnym samochodzie. Serwis, który go przygotowywał przestrzegał mnie, że muszę bardzo ostrożnie jechać, szczególnie na śliskim, aby w ogóle dowieźć ten samochód w całości do mety. W związku z tym to był taki rekonesans bardziej. Padła decyzja, że przesiadamy się na Renault Clio Maxi. To Clio Maxi zostało praktycznie zbudowane w Polsce. Przy jego budowanie brali udział tacy mechanicy jak bracia Sapko, którzy mieli praktykę w Renault Sport, to bardzo dobrzy mechanicy. Stworzyliśmy profesjonalny, niezależny finansowo zespół i rozpoczęliśmy od Rajdu Krakowskiego.

Na tym Rajdzie Krakowskim auto miało jeszcze zły komputer i przerywało powyżej 7000 obrotów. Niestety przydarzył nam się wypadek, wylecieliśmy z drogi, dachem ścieliśmy cztery albo pięć cienkich drzew, one przykryły samochód tak, że nas nie było widać, ale jakoś z tego wyszliśmy. Drugi rajd, który jechaliśmy tym samochodem to był Rajd Elmot. Już z wymienionym komputerem. Pierwszy oes przeszliśmy przez przypadek drudzy dlatego, że był drobny błąd, bo wygralibyśmy ten oes z Gryczyńskim. Potem jechaliśmy w ścisłej czołówce dopóki się okazało, że silnik pracuje na trzech cylindrach i musieliśmy się wycofać. A potem cały już sezon dalej to była przede wszystkim koncentracja na wyścigach górskich. Jeszcze nigdy nie wyjeździłem tyle tytułów w ciągu jednego sezonu, bo wygrywałem w grupie, klasie i w generalce. W generalce tym Maxi to byłem zawsze drugi, ponieważ startowały potwory wyścigówki, ale w dachach wygrywałem. Więc z każdego wyścigu przywoziłem trzy puchary.

Ten samochód był idealny w prowadzeniu na suchym, ale przede wszystkim na gładkich asfaltach, bo był tak stworzony i zaprojektowany bardziej do asfaltów francuskich. Genialne auto, z cudowną skrzynią biegów, z dość dużą mocą, bo my mieliśmy około 265 / 270 koni. Samochód był znakomity. Niektóre moje przygody z odcinków specjalnych to było drugie, trzecie miejsce, Salmopol i bardzo ostra jazda i ściganie się z Januszem Kuligiem na Górze Żar. Także miło to wspominam, cudowne auto.

Gładkie odcinki specjalne na rajdach się nie różnią niczym od wyścigów górskich. Prawa fizyki działają zarówno tak samo na samochód w ramach wyścigu górskiego czy to rajdu i tego się nie przeskoczy. Podsumowując, Renault Clio Maxi to był cudowny samochód, który nie tolerował błędów i był ciężki w prowadzeniu na wybojach i nierównych trasach i do dzisiaj żałuję, że się go pozbyłem.”

Jan Kościuszko zadebiutował za kierownicą Renault Clio Maxi podczas swojego domowego startu w 22. Rajdzie Krakowskim w 1997 roku. Po pierwsze podium, jeśli chodzi o rajdowy epizod związany z tym samochodem, sięgnął razem z Januszem Bronikowskim na dolnośląskich asfaltach podczas 54. Rajdu Polski, zajmując drugie miejsce w klasyfikacji 2WD, pomiędzy Januszem Kuligiem, a Tomaszem Ratajczykiem. Zresztą Janusz Kulig rok wcześniej, w 1996 roku, na trasach 8. Rallye Gemer oraz 16. Międzynarodowego Rajdu Karkonoskiego, również miał krótki epizod z Renault Clio Maxi.

Jan Kościuszko swój pierwszy sezon w Renault Clio Maxi zakończył na szóstym miejscu w klasyfikacji F2. W tamtym sezonie w końcowej klasyfikacji F2 znaleźli się także zawodnicy, których powroty na odcinki specjalne po latach mogliśmy oglądać w zeszłym roku, a mowa tu między innymi o Tomaszu Czopiku oraz Jacku Jerschinie, którzy wówczas startowali odpowiednio w Hondzie Civic VTi oraz Peugeot 106 Kit Car. Jan Kościuszko, zanim w 1999 roku przesiadł się do Mitsubishi Lancera Evo IV, w 1998 roku wystartował jeszcze Renault Clio Maxi w dwóch rundach RSMP, którymi były 55. Rajd Polski z bazą w jego rodzinnym Krakowie oraz 46. Rajd Wisły. Odbiegając na chwilę od rajdów, warto dodać, że słynny „Naczelnik” rywalizował Renault Clio Maxi również w wyścigach górskich, zdobywając tytuły w klasyfikacji generalnej, w Grupie A oraz w klasie A3.