
Są też tacy zawodnicy, którzy od początku swojej rajdowej kariery, aż do dziś utrzymują nierozerwalną więź z jednym, konkretnym modelem samochodu. Pasja i duże zainteresowanie jednym autem, pierwsze rajdowe marzenia, dobre czucie się w jednym samochodzie – istnieje wiele recept na długoletnie starty w tym samym modelu. W cyklu Millers Oils HRSMP idealnym przykładem jest Paweł Szczotka, który już od ponad czternastu lat rywalizuje na odcinkach specjalnych za kierownicą Hondy Civic. Oczywiście przez ten czas przewinęło się kilka egzemplarzy, jednak niezmiennie, w trakcie około 51 swoich startów, Paweł stawiał właśnie na Hondę.
Reprezentant G4 Sport Club dwa lata temu zadebiutował w Millers Oils HRSMP, co było jednocześnie jego powrotem na odcinki specjalne po rocznej przerwie, jaką zaliczył po zdobyciu Mistrzostwa Polski w klasie HR4 w 2022 roku. W ubiegłym sezonie Pawła oraz pilotującego go Krzysztofa Mazura oglądaliśmy na trasach pięciu rund, a najlepszy wynik osiągnęli podczas 34. MARMA Rajdu Rzeszowskiego, zwyciężając w klasie HO-2000. Co więcej, wspomniany wcześniej debiut w Millers Oils HRSMP sprzed dwóch lat nie był jedynie powrotem Pawła do rajdowej stawki, ale także powrotem Krzysztofa Mazura na prawy fotel Hondy Civic VTi EK4 po siedmiu latach, gdyż tyle czasu minęło od ostatniego wspólnego startu Pawła i Krzysztofa w 2017 roku. W trakcie całej kariery Pawła, na jego prawym fotelu zasiadali również piloci, którzy w bliższej lub dalszej przeszłości mieli styczność z cyklem HRSMP poprzez starty w poszczególnych rundach w różnych latach. Do tego grona można zaliczyć Łukasza Zaparta, Justynę Kurowską-Ferdek, Michała Marczewskiego, Adama Janiszyna, Mariusza Kupca oraz Kornela Grabskiego.
Przed rokiem Paweł wraz z Krzysztofem był bliski dołożenia kolejnego tytułu do listy wcześniejszych sukcesów w HRSMP, RSMP oraz dolnośląskich rajdach okręgowych, jednak ostatecznie do miejsca na podium w klasyfikacji końcowej zabrakło zaledwie czterech punktów. Trzymamy kciuki za jak najbardziej udany nadchodzący sezon.
Paweł Szczotka: ,,Początek sezonu był trochę trudny, bo na Rajdzie Świdnickim mieliśmy awarię. Później na Rajdzie Nadwiślańskim padła skrzynia biegów. Rajd Małopolski i Rzeszowski poszedł już lepiej. Tak ogólnie po mimo, że w całym sezonie nie zająłem jakieś tam wysokiej lokaty, to do pewnego momentu byłem bardzo zadowolony z tego sezonu. Bo cieszyłem się, że odzyskałem swoje tempo sprzed wielu lat. I samo to, że potrafiłem nawiązać rywalizację na niektórych odcinkach, nawet podgryźć Krzyśka Święcickiego, gdzieś tam w całym rajdzie przegrywaliśmy, ale to mi dawało mega fun, że potrafimy jechać tak blisko takiego zawodnika jak Krzysiek Święcicki, który ma bardzo dobre tempo.
Rajdy ogólnie, począwszy od Świdnickiego po Nadwiślański, Małopolski, Rzeszowski, mega zorganizowane. Śląskiego nie jechałem, bo wiedziałem, że nie mam nic do zyskania. Na Nyski pojechaliśmy czysto sportowo, ja nawet nie chciałem patrzeć na żadne czasy, nie miałem nic do ugrania, ani do stracenia, więc jechałem czysto treningowo. Tempo mieliśmy naprawdę bardzo fajne tego pierwszego dnia, ale jak wszyscy dobrze wiemy to był rajd, który każdy z nas chciałby jak najszybciej wymazać z pamięci. Bardzo mocno to mną wstrząsnęło, bardzo przeżyłem to. Dobre trzy-cztery tygodnie to miałem w głowie, że koniec z rajdami, zresztą to nie tajemnica, że od dłuższego czasu myślałem o przejściu do wyścigów lub rallycrossu. Ale zostajemy w rajdach, i tak to wszystko wyglądało jeśli chodzi o tamten sezon. Wystartowaliśmy jeszcze na koniec sezonu w Barbórce i zakwalifikowaliśmy się na Kryterium Asów.
W tamtym sezonie samochód przygotowywali nam STANLEJ Racing i Krzysztof Niuton z Warszawy. Jestem zadowolony z obsługi, bo zawsze wszystko było topowo przygotowane.”



